wtorek, 12 marca 2013

Przekaz Ekstraklasy nr 3

Szczerze mówiąc każdy kolejny Przekaz jest dla mnie coraz trudniejszy, gdyż z Ekstraklasy tak naprawdę trudno wyciągać jakieś konstruktywne wnioski. Oglądasz, widzisz, zapisujesz, a za tydzień i tak wszystko do góry nogami. Strach pomyśleć, że chcąc utrzymać tą rubryczkę czeka mnie jeszcze napisanie co najmniej tuzina takich artykułów! Dobra, koniec narzekania, czas na konkrety.



1. Rycerze wiosny obecni
To, czego wielu się spodziewało, staje się pomału faktem. Drużyna z Lubina standardowo po słabiutkiej rundzie jesiennej wiosną zbierają się w sobie i zaczynają szarpać punkty w każdym meczu. W Anglii mają Fergie Time, u nas powoli zaczyna się mówić o Hapal Time. Ciekawi mnie, jak spisze się Zagłębie w meczu z mocniejszym rywalem, gdyż póki co, jak się zwykło mawiać, przeciwnicy dupy nie urywają.

2. Pierwsze zwycięstwo jedzie na Łazienkowską
Chyba nikt się realnie nie spodziewał, że Legia będzie traciła punkty w każdym kolejnym spotkaniu. Było pewnym, że drużyna z bądź co bądź najlepszym składem personalnym w lidze musi w końcu zacząć punktować. Słabo bo słabo, ale 3 punkty są. Co do podnietki Bereszyńskim. Bez przesady, koleś pokazał się nieźle na tle Podbeskidzia, a ludzie robią z niego drugiego Piszczka. W Polsce dziennikarze za dużo pompują baloniki, a potem każdy chodzi wku**ny, że jak gramy z Europą to dostajemy regularny oklep.

3. Przelewy nie doszły, piłkarze też
Może nie do końca, gdyż gra Polonistów nie była aż tak tragiczna, jednak w ich postawie nie było takiej pasji i woli walki jak chociażby w Poznaniu. W sumie nie ma co się dziwić. Stokowiec może mówić o budowanie team spirit, zgraniu i chęci udowodnienia „co nas nie zabiję to nas wzmocni”, jednak gdy kaska się nie zgadza, nigdy nie będzie idealnie. Kolejny mecz na plus Przybeckiego, ale daleki jestem od nazywania go gwiazdą, póki co on przede wszystkim świetnie biega.

4. Pogoń nie dojechała na rundę
Drużyna, w której widziałem solidnego zbieracza punktów na wiosnę zawodzi po całości. Szczęśliwy (kurewsko szczęśliwy, wynikający z głupoty przeciwnika a nie umiejętności własnych) remis z Lechią i dwie bezbarwne porażki z Zagłębiem i Piastem. Mizeria. Co można jednak zdziałać bez konkretnego, wróć, jakiegokolwiek napastnika? Do tego ten cały Akahoshi. Koleś miał wyróżniać się grą, a póki co najbardziej charakteryzuje go durna fryzura. Edi sam tej drużyny nie ociągnie (dużo energii pochłania mu ciągnięcie ze sobą brzuszka). Jeszcze inna sprawa. Skoro organizację sparingów powierzono Markowi „Secie” Pogorzelczykowi to odpowiedzmy sobie szczerze, ktoś spodziewał się dobrego przygotowania?

5. Bóg kibicuje Lechowi
Jak inaczej nazwać to, co wydarzyło się w Gdańsku? Albo inaczej, jak nazwać to, co dzieje się w większości meczów Lecha na wyjeździe? Albo Rumak zaprzedał duszę napotkanemu gdzieś diabłu, albo właśnie jego odpowiednik jest wiernym kibicem Kolejorza. Może i w meczu z Górnikiem Lech był zespołem lepszym, jednak szczęście znów się do niego uśmiechnęło. Choć, jak mawia stare ludowe porzekadło, szczęście sprzyja lepszym.

Na koniec w jednym zdaniu o kilku drużynach:
O Wiśle, można mówić co się chce, ale drużyna na wiosnę bez porażki. Kunszt Kulawika zaczyna się ujawniać?
O Śląsku, bramka Kaźmierczaka, nic dodać nic ująć.
O Kibicach, 33500, tyle osób obejrzało na żywo mecze poprzedniej kolejki Ekstraklasy. Ja rozumiem, że zima, że Lech i Legia na wyjeździe, ale przepraszam, taka ilość to jednak porażka. 


Uprzejmie informuję, że powyższy tekst został napisany z lekkim przymrużeniem oka. 
W związku z tym własnie w taki sposób proszę go traktować.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz