poniedziałek, 25 marca 2013

Pyrkon - Poznański Konwent Fantastyki - krótka relacja

W łikend, a konkretnie od 22 do 24 Marca 2013 roku, w Wielkopolskiej stolicy ziemniaków, czyli skąd indziej znanym POZNANIU, odbył się Konwent Fantastyki zwany Pyrkon. Miałem przyjemność być na nim. Przekażę teraz krótką relację dla tych co nie byli lub tych co byli a chcą sobie przypomnieć co nieco.

Konwent odbył się na Poznanskich Targach Narodowych (takie world trade center ale niższe, nie ma jak pierdalnąć samolotem). Lokalizacja dobra, gdyż dosłownie o rzut tiarą od dworca głównego. Cena konwentu wynosiła ok. 50 zł za trzy dni, co uważam było dość uczciwą transakcją, choć mam nadzieję, iż następnym razem będzie jakaś forma PRZEDSPRZEDAŻY.


Wiedzmin w tramwaju. Kryzys dosięga i wojownika z Rivii.

Na konwencie zebrało się chyba nerdostwo z całego powiatu/okręgu Wielkopolski. Ilość ludzi w kolejkach do kasy była zatrważająca. Z nieoficjalnych danych mam wiadomość, iż w tym roku przybyło o ponad 3 tysiące więcej uczestników niż rok temu!

Niektórzy w kolejce po bilet ustawiali się już tydzień przed. Nie no żartuję.

Co się odbywało na konwencie? Wszystko co możliwe. Prelekcje, wykłady, konkursy, wystawy, koncerty. Od wyboru do koloru. Mnóstwo ciekawych prelekcji na przeróżne tematy. Od gamifikacji po radioaktywność. Filmy, gry i komiksy. Każdy by znalazł coś dla siebie, nawet jeżeli nie jest zainteresowany fantastyką.

Dobry był koncert zespołu Percival Schuttenbach.


Na Pyrkon przybyło sporo znamienitych gości w tym świetnych pisarzy fantasy min. Maja Lidia Kossakowska, Jarosłąw Grzędowicz, Jacek Dukaj, Jakub Ćwiek, a nawet przybywający z zagranicy pisarz grozy – Graham Masterton. Zabrakło jednak mojego ulubionego twórcy filmowego Stanisława Mąderka. W ostatniej chwili odwołano jego prelekcję "z przyczyn niezależnych"! Chciało mi się wyć. Niech to.

Ciekawe jak podobało się w Polsce panu Mastertonowi. Kolejki po jego autograf były ogromne.


Wykłady odbywały się w mniejszych lub większych salach. Przy zakupie biletu każdy dostawał mapę konwentu, wraz z planem zajęć i paroma ulotkami i promocjami (dzięki jednej zamówiłem grę za darmo, jeah). Problemem było to iż ciekawych tematów było od groma i często człowiek nie mógł się zdecydować, czy iść np. na spotkanie z Jackiem Komudą, czy posłuchać o absurdach życia w średniowieczu. Wybrałem to drugie. Mam dzięki temu niezawodną wiedzę, że rycerz nie zanurzał nigdy nosa w kielichu od wina. Też tak będę robił. Zostanę rycerzem.

Witamy na Gwieździe Śmierci.
Trzask, prask! - na plasterki!


W wielu wyznaczonych miejscach przez czas trwania konwentu non-stop odbywały się 'stałe atrakcje' czyli np. wolne stoły gdzie można było pograć w gry planszowe a nawet je wypożyczyć, stoiska z konsolami – nowymi jak i starymi. Można było pograć na Xboxie360, Plajstejszon 3, a nawet na moim ukochanym Nintendo 64 oraz na staroświeckim... Pongu! Były także stoiska z starymi komputerami na którym chodziły takie klasyki jak Duke Nukem 3D, a także nowoczesne sprzęty gdzie odbywały się turnieje w Starcraft 2 i League of Legends. Było nawet stoisko z Dice Plus – nowatorską technologią kostek sześciennych wprowadzaną przez Polaków. Nie zabrakło ogromnych plansz do gier bitewnych (figurki). Swoisty fantastyczny targ stworzyli wszelkiego rodzaju sprzedawcy, mający w swojej ofercie najróżniejsze towary, min. książki, naklejki, gry planszowe, paski, miecze, mikstury many itp. Kupcy wychwalający swoje towary, przebierańcy pomykający w swoją stronę, mnóstwo ludzi, świetna atmosfera. Jak na targowisku fantasy!  Niesamowite wrażenie wywarła na mnie wystawa z klocków LEGO. Takie konstrukcje musieli chyba robić nie lada inżynierzy, był np. świetnie zrealizowany wycinek mapy z Heroes 3! Hah! Dobre 15 minut się na to lampiłem jak głupi. Opad szczęki powodowała także ogromna makieta Sokoła Millenium i repliki broni z Gwiezdnych Wojen.

Klockowi inżynierowie.


Strategiczne posunięcia żołnierzy.



Organizatorzy pomyśleli także o najmłodszych, zapewniając im sporo rozrywek odpowiednich dla ich wieku. Nie mogę także nie wspomnieć o genialnie poprzebieranych cosplayerach! Cóż za dziwy tam chodziły! Postacie z najróżniejszych uniwersów. Pojawiły się takie postacie, jak szturmowcy-klony, żołnierze postapokaliptyczni, elfki z duzymi...eee... łukami. Szczególnie urzekł mnie starszy koleś który był przebrany za Jakuba Wędrowycza (!) i podczas gdy pewna grupa ćwiczyła naukę fechtunku mieczem, ten dołączył do nich wyciągając z walizeczki... sierp, którym machał jak mieczem. Ha! W oczy rzucał się także koleś przebrany za ... golema! W pełnej 'zbroi'! Mega! Zabawny był także gość w aranżacji ludzika Lego! I to Lego-Ironmana! (nie ma to nic wspólnego z żelazkiem).
Cosplay w modzie. Za rok i ja się przebiorę  Nie wiem tylko za kogo (mam np. strój księdza z pewnych... wcześniejszych projektów... może się przydać). Aha, Pan K już obiecał, ze na następny konwent przebierze się za He-mana. Trzymam go za słowo.


Lego Tony Stark. Robienie 'klocka' w tym stroju musi być utrudnione...

Świetny golem.





Zdecydowanie na plus należy zaliczyć zachowanie i uczciwość ludzi, prowadzących wykłady jak i uczestników. Wszyscy byli dla mnie mili, pomocni i ogólnie "spoko". Na prelekcjach można było wygłosić swoje zdanie lub zadać pytanie prowadzącemu i nikt cię nie wyśmiał lub zbojkotował. Ludzie chętnie wdawali się w dyskusję na różne tematy i wymieniali poglądy. Jeżeli taki socjopata jak ja mówi, że ludzie byli w porządku, to musi to coś znaczyć.


Z konwentu dowiedziałem się, że wszyscy kochają Fallouta.


Niestety na minus muszę zaliczyć nadmierny tłok. Nieraz by dostać się na określony wykład trzeba było przyjść godzinę wcześniej na wykład poprzedzający! Na część prelekcji najnormalniej nie udało mi się dostać. Mam nadzieję, że będzie to jakoś poprawione w przyszłym roku. Nie przekonało mnie także drogie i średniej jakości jedzenie.

Konwent Fantastyki w Poznaniu zaliczam do jak najbardziej udanych wydarzeń kulturalnych. Mnogość prelekcji, ciekawi ludzie i sporo do zobaczenia. Fantasy i science fiction jest na topie. Zapraszam i polecam.



Cytat tygodnia: "Ale Poznań Game Arena przenieśli do Warszawy."



ps. zdjęcia "pożczyłem" z różnych stron.
Autor: C

4 komentarze:

  1. Byłam w niedzielę, spędziłam tam 12 godzin ciurkiem, od pierwszej w nocy do 13.00.
    Było bombowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowny Autorze, jeśli relacja ma być reklamowana dla szerszej publiki, musi być napisana bardziej zdyscyplinowanym językiem. W tym przypadku kolokwializmy rażą i wprowadzają wrażenie nieprofesjonalności Piszącego. Dla osób, które nie były obecne liczą się fakty przedstawione spójnie i bez nadmiernej ilości komentarzy odAutorowych. Poza tym- jeśli blog pretenduje do miana traktującego o kulturze, to podpisy pod zdjęciem kończące się stwierdzeniem "(...)czy jakoś tak" są PR-owym strzałem w stopę dla Autorów. Życzę bardziej udanych wpisów, pozdrawiam. Magdalena 'Sethisse' Hertman

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za konstruktywną krytykę. Jestem amatorem, dopiero "uczę się pisać".

      Usuń
  3. Na Pyrkon przybyło w tym roku 12400 osób, blisko 2 razy więcej niż 6500 w roku ubiegłym.

    OdpowiedzUsuń